W penthousie panowała martwa cisza.
Na zewnątrz miasto nigdy nie spało, ale w gabinecie Alejandro czas się zatrzymał. Jedynym źródłem światła była słaba poświata księżyca.
Alejandro siedział nieruchomo za masywnym dębowym biurkiem. Jego broń leżała obok telefonu, a wypolerowana stal chwytała najsłabsze błyski księżycowego światła wpadającego przez okno.
Światło z ekranu co kilka minut rozjaśniało






