W rezydencji panowała cisza.
Po chaosie, strzelaninie i nocnym rozlewie krwi, cisza wewnątrz domu wydawała się niemal nierealna.
Alejandro siedział na łóżku, podczas gdy jego matka przejmowała się jego ramieniem, jak mu się zdawało, po raz setny.
– Mamo, nic mi nie jest – powiedział po raz trzeci.
Wrócili do domu ponad godzinę temu. Wszystko, czego pragnął, to wziąć prysznic i zająć się bałaganem,






