Ezra siedział na kanapie wczesnym rankiem i zrzędził jak dziecko; nie mógł tego zrobić; nie mógł zatrzymać Nicholasa u siebie tak długo, aż Sebastian załatwi swoje problemy.
Nie był na to gotowy; nie przetrwa tego; przejście od nielubienia kogoś do mieszkania z nim było poważnym posunięciem i miało być bardzo trudne.
Westchnął i opadł z powrotem na kanapę, opierając głowę o oparcie. „Niech to szla






