– Proszę pana, znaleźliśmy dziewczyny – jeden z jego ludzi pojawił się obok nich i złożył raport.
Sebastian nie pofatygował się nawet, by spojrzeć na strażnika czy odpowiedzieć na jego słowa. Po prostu pochylił głowę w stronę Zeno, którego wciąż trzymał w objęciach, i wyszeptał: – O twojej nagrodzie porozmawiamy później. – Następnie puścił Zeno i odszedł.
– Pierdolony gnój – mruknął Zeno, zaciskaj






