— Ida... — zawołał ponownie Cody.
Opuścił dłoń i położył ją na dłoni Idy. Powoli poprowadził dłoń Idy w dół, do swojej talii, pod luźne spodnie.
Skierował dłoń Idy na swojego kutasa i wziął gwałtowny wdech, gdy Ida delikatnie zacisnął na nim palce.
— Boże... Ida... — jęknął cicho.
Nie puszczał dłoni Idy. Prowadził ją w tę i z powrotem wzdłuż swojego kutasa, przygryzając wargi, by powstrzymać się o






