W sobotę rano jestem kompletnie wyczerpana. Do tego stopnia, że podaję Lyrze śniadanie, a potem zasypiam ponownie, gdy ona bawi się w pokoju. Budzę się, gdy jej rączki klepią mnie po twarzy, oznajmiając, że pora na lunch. Powoli schodzę do kuchni.
Wchodzą Nyktos i Sylas. Obaj milkną, gdy mnie zauważają, po czym kręcą się po kuchni, jakby mnie tam nie było. Wychodzą, nawet nie zwracając uwagi na Ly






