Ton Juliana był spokojny jak zawsze, nie zdradzając najmniejszych oznak emocji.
Ale Louisa nie potrafiła do końca tego określić – miała po prostu przeczucie, że był zły.
Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale zanim zdołała wydusić z siebie choćby jedno słowo, on wstał i wyszedł.
Drzwi zamknęły się za nim – nie za głośno, nie za cicho.
Louisa nie mogła oprzeć się przygnębieniu. Przez cały wieczór b






