– Nie, to nie to – odparł Julian, wstając z uprzejmą, zachowawczą kurtuazją. – Przepraszam, mamo, przepraszam, tato, ale właśnie przypomniałem sobie o pewnej sprawie w firmie, która wymaga mojej uwagi.
Z tymi słowami chwycił kluczyki do samochodu i telefon, szykując się do wyjścia, zanim Adeline w ogóle zdążyła przetrawić to, co się działo.
Teresa jednak natychmiast coś wyczuła.
– Jakaż to pilna s






