Julian odsunął miskę poza jej zasięg, obdarzając ją kpiącym uśmieszkiem. – Kiedy powiedziałem, że mi nie smakuje?
– Pan powiedział, że to było niewiarygodne...
– Czy to nie był komplement?
– Powiedział pan też, żebym następnym razem nie zawracała sobie głowy.
– A co w tym złego?
Louisa zaniemówiła. Każde z twierdzeń Juliana miało doskonały sens z osobna, ale wzięte razem?
Oczywiście, że były to p






