Juliana rozbawiło jej zachowanie.
Wyciągnął rękę, by potrzeć jej policzek. "Nasza Louisa jest taka odważna."
"A kiedy to niby nie byłam odważna?"
Co za bzdury wygadywał ten mężczyzna?
Louisa poczuła w sobie falę irytacji.
Widząc to, Julian wziął od niej krzesło i odstawił je na podłogę, kojąc ją łagodnie. "To dobry pomysł, ale jesteśmy tu, żeby rozwiązywać problemy, a nie je tworzyć. Zbyt agresywn






