Słowa Juliana sprawiły, że Teddy zamarł w bezruchu.
Odwrócił się, by spojrzeć na nieskazitelnie przystojną twarz swojego szefa. – Panie Tudor – wydukał, a telefon omal nie wyślizgnął mu się z dłoni.
Julian posłał mu chłodne, obojętne spojrzenie, po czym podszedł do swojego fotela, usiadł i wziął do ręki szklankę z wodą. Wziął celowo powolny łyk.
Dla Teddy'ego każda sekunda wydawała się torturą.
Do






