Wszyscy w pokoju zamilkli, z oczami wbitymi w Juliana, czekając na jego werdykt.
Wśród tak zwanych VIP-ów był muzyk, który zdążył już zacząć grać na skrzypcach. Był też malarz, gotowy do tworzenia sztuki na żywo.
Julian odstawił kieliszek z winem i powiedział krótko: "Jest do przyjęcia."
Jego ton był nonszalancki, a wyraz twarzy chłodny.
W pokoju zapadła cisza. Czy Julian przyszedł tu tylko po to,






