Głos Louisy wzniósł się z gniewem, a jej ostatnie słowa były niemal krzykiem.
George zamilkł.
Jej słowa, pełne odrazy do niego, piekły jak sól nasypana na otwartą ranę.
Louisa myślała, że w końcu zabrakło mu wymówek. Że może okaże choć odrobinę przyzwoitości.
Zamiast tego odpowiedział: "Kiedy ja coś takiego powiedziałem? Nie rzucaj fałszywych oskarżeń. Nawet jeśli tak powiedziałem, na pewno został






