Na samym szczycie stosu leżała podarta książka.
Kruche już wcześniej strony były teraz w opłakanym stanie, a okładka, pęknięta na kilka części, została pospiesznie sklejona taśmą.
Julian zerknął na nią nonszalancko. – Niezła robota z tą taśmą.
Następnie odwrócił wzrok i z elegancją zjadł kęs swojego steku.
Louisa, która pogodziła się już ze swoim losem, milczała.
To wszystko?
Zdając sobie sprawę,






