Wkrótce potem drzwi się otworzyły. To był Julian.
Gdy zobaczył Louisę, uśmiech złagodził jego chłodny wyraz twarzy. – Co się stało? Nie możesz spać? – zapytał miękko.
– Ty mi powiedz – odparła Louisa. – Szatan szczeka bez przerwy. Jak mam spać? Co mu zrobiłeś?
– A co mogłem mu zrobić? – Julian wzruszył ramionami.
Jak na zawołanie, Szatan przybiegł truchtem z balkonu, chwycił zębami brzeg szlafroka






