Julian dotarł do granic wytrzymałości. Nie zważając na to, jakiej siły używa, oderwał Teresę od Louisy i odrzucił ją na bok.
Teresa wylądowała z impetem na krześle, a uderzenie posłało ostry ból przez jej kość ogonową.
Spojrzała na Juliana zranionym wzrokiem.
On nawet na nią nie spojrzał, zamiast tego karcąc ją: „Spójrz na siebie! Co ty, do cholery, wyprawiasz?”
Oczy Teresy napełniły się łzami, gd






