Kaelen wmaszerował do mojego mieszkania w porze lunchu następnego dnia, obładowany torbami. Miło było go widzieć po tym, co wydawało się najdłuższym i najbardziej zagmatwanym tygodniem w moim życiu.
– Co tam masz? – zapytałam.
– Wszystko, czego będziemy potrzebować do burzy mózgów i wyciągnięcia z ciebie wszystkich sekretów. – Wszedł do kuchni i zaczął wypakowywać rzeczy na blaty. Było tam pudełko






