*Rory*
Nie mogłam spać.
Pokój w akademiku wydawał się zbyt ciasny. Zbyt obcy. Zbyt odsłonięty.
Małe łóżko pode mną skrzypiało przy każdym moim ruchu, a ja zdążyłam już przewrócić się na cienkich prześcieradłach więcej razy, niż mogłam zliczyć. Dhara zasnęła wcześnie – jej oddechy były równe, a twarz spokojna w wąskim paśmie światła księżyca przecinającym pokój. Wyglądała na tak opanowaną. Jakby św






