*Rory*
Akademia nie była już taka sama. Powietrze było gęstsze, cięższe – jakby próbowało mnie ostrzec, zanim jeszcze weszłam na dziedziniec, że coś uległo zmianie.
Szepty podążały za mną jak cień, muskając moje plecy, gdy szłam w stronę sali wykładowej, i chociaż nikt nie mówił mi niczego prosto w twarz, czułam to.
Każde spojrzenie.
Każde zawieszone w powietrzu zerknięcie.
Każde ukradkowe spojrze






