*Rory*
Kubek spoczywał w mojej dłoni niczym naładowana broń.
Chłodny. Mały. Niepozorny. I niebezpieczny w sposób, którego nawet nie potrafiłam pojąć.
Obracałam go powoli w palcach, obserwując blady odcień zieleni w dzisiejszym medycznym koktajlu. Bicie mojego serca było głośniejsze. Wolniejsze. Bardziej miarowe.
Pół dawki.
Tylko tego potrzebowałam. Nie na tyle, by całkowicie ją stłumić. Wystarczaj






