*Rory*
Istniał rodzaj ciszy, który mógł zaistnieć tylko w nocy. Taki, który przenikał do kości i sprawiał, że nawet bicie serca brzmiało zbyt głośno. Taki właśnie rodzaj ciszy otaczał mnie teraz, gdy stałam z Mattem w pociemniałym korytarzu wschodniego skrzydła. Wszystkie światła zostały zgaszone wiele godzin temu, jedynie lampy awaryjne bzyczały słabo nad naszymi głowami, rzucając upiorne cienie,






