*Rory*
Nie pobiegliśmy — przynajmniej nie od razu.
Dźwięk klucza obracającego się w zamku był cichy, wręcz zawahany. Ale to w zupełności wystarczyło. Moje ciało zamarło, serce uderzało o żebra, jakby chciało przebić się przez kości. Spojrzenie Matta spotkało się z moim, miał szeroko otwarte, ponaglające oczy.
– Czekaj, jeszcze tylko chwilę – syknął.
Przycisnęłam dziennik Eden mocno do piersi; skór






