*Rory*
Drzwi znów zazgrzytały.
Wzdrygnęłam się, a nadgarstki szarpnęły o kajdany. Zadźwięczały, uderzając o siebie, a moje żebra ścisnęły się z tą samą paniką, która zawsze uderzała we mnie przed pojawieniem się Durnhama. Ale to nie był on.
Isaac wślizgnął się do środka jak chłopiec wkradający się w miejsce, w którym nie powinno go być. Jego ramiona były zgarbione, a kroki zbyt pospieszne, jakby c






