*Xander*
Widmowa nić pociągnęła mnie za środek klatki piersiowej; była bardziej napięta niż u wejścia. To nie była więź. Nie ten miarowy żar, który znałem. To było surowsze i cieńsze, jak drut przecinający ciało. Z każdym krokiem ta nić wręcz śpiewała.
– Uroczo – mruknęła Mona pod nosem, gdy gdzieś przed nami kapała woda. – Naprawdę, najwspanialsze dziury w ziemi.
– Brak echa – rzuciła Dhara, płas






