*Rory*
Łańcuchy wpiły się mocniej, gdy wywlekli mnie z lochu.
Żelazne ogniwa grzechotały o kamień, a kajdany na moich nadgarstkach naciągały zdartą skórę. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, ale Venatorum z obu stron wlekli mnie naprzód, dopóki moje stopy nie odnalazły rytmu w potykających się krokach. Drzwi zatrzasnęły się za nami, a nienawistne kapanie zniknęło w ciszy.
Isaac szedł kilka kroków z p






