VENUS
Cisza napierała na mnie jak ciężar, którego nie mogłam znieść.
W pokoju wcale nie było cicho — nie tak naprawdę. Maszyny buczały, kardiomonitor tykał w rytmie mojego pulsu, a gdzieś za drzwiami słyszałam stłumione rozmowy pielęgniarek. Ale w tych ścianach, we mnie samej, była tylko bezruch. Ciężki, przerażający bezruch.
Moje palce zwinęły się na prześcieradle. – Co się stało z Iris?
Nikt






