VENUS
Świat nie przestawał wirować.
Może to leki uspokajające przestawały działać.
Może to był skok adrenaliny po konfrontacji z Geraldem.
Może ciężar świadomości, że moje dziecko — moje małe dziecko — wciąż było zaginione.
A może wszystko naraz.
Ale i tak szłam dalej.
Dorian nie odstępował mnie na krok, gdy pokonywaliśmy ostatnie schodki prowadzące na ganek Rosemary. Zerkał na mnie, jakby






