AARON
Przez ułamek sekundy nie mogłem się poruszyć.
Drżała w moich ramionach – moja Venus, moja burza ognia, moja niemożliwa kobieta – a jednak w chwili, gdy jej ciało osunęło się na moje, coś pierwotnego wezbrało we mnie. Nie gniew. Nie zdezorientowanie. Tylko instynktowna, przenikająca do kości potrzeba utrzymania jej na nogach.
Zacieśniłem uścisk.
– Venus... hej... skarbie, mam cię.
Ale w






