VENUS
Zanim samochód Coltona wjechał na podjazd, noc stała się okrutnie cicha. Ten rodzaj ciszy, który nie przynosi ukojenia, lecz napiera na klatkę piersiową, zmuszając cię do nasłuchiwania własnego bicia serca. Stałam przy oknie, patrząc, jak światła jego reflektorów przecinają podjazd, rzucając białe smugi na tle ciemności.
Nawet nie zawracał sobie głowy pukaniem. Drzwi otworzyły się z rozmache






