VENUS
Telefon zadzwonił ponownie, a jego dźwięk ostro przeciął ciszę panującą w domu. Dopiero co go odłożyłam, wmawiając sobie, że go nie potrzebuję, że Aaron zadzwoni, gdy tylko będzie mógł. Ale coś z tyłu głowy – ten sam dręczący instynkt, który nigdy mnie nie zawiódł – kazało mi odebrać.
„Halo?” Mój głos brzmiał krucho nawet dla mnie, cicho i pytająco.
„Venus?” Ton Coltona był oschły, naglący.






