VENUS
Pierwszy poranek minął bez incydentów.
Właśnie po tym poznałam, że wszystko się zmieniło.
Obudziłam się przed budzikiem z napiętym ciałem i umysłem katalogującym z mechaniczną precyzją nadchodzący dzień. W domu panowała cisza; było na tyle wcześnie, że jeszcze nie nastąpiła zmiana warty ochrony. Leżałam przez chwilę w bezruchu, wpatrując się w sufit i wsłuchując w znajomy rytm oddechu Aarona






