VENUS
Słowa padły łagodnie.
Prawie czule.
"George, Sabine i mama są w bezpiecznym miejscu. Nic im nie jest. Musieli wyjechać, żeby to wszystko zadziałało."
Przez sekundę mój mózg odmawiał przełożenia tego na znaczenie. Słowa unosiły się między nami w zawieszeniu, jakby czekały na pozwolenie, by stać się rzeczywistością.
"Bezpiecznym?" – powtórzyłam głupio.
Aaron skinął głową. Powoli i pewnie






