GABBY
Nie przestawałyśmy biec, dopóki odgłosy drogi całkowicie nie ucichły.
Gałęzie drapały mnie po ramionach. Suche liście trzeszczały pod butami. Powietrze pachniało wilgotną ziemią i czymś dzikim, czymś nietkniętym przez świat, z którego właśnie uciekłyśmy. Oddech Iris uderzał w moje ramię drżącymi falami, a jej palce zaplotły się mocno w mojej kurtce, jakby się bała, że jeśli choć trochę roz






