VENUS
Cisza nie była już tylko gęsta, nabrała świadomości. Nie wypełniała już pokoju biernie; wisiała w powietrzu. Słuchała. Oceniała. Każda sekunda w tym miejscu pełzała po mojej skórze jak coś żywego. Coś, co czeka. Gerald stał się cichszy, ale nie spokojniejszy. Była w nim teraz nowa ostrość, rodzaj maniakalnej energii, która nie objawiała się w głośności, ale w napięciu. W drgnięciu w kąciku






