AARON
Kiedy jej głos po raz drugi zabrzmiał w słuchawce, rozerwał mnie na strzępy i poskładał z powrotem w tym samym oddechu.
– Halo?
– Aaron? – Szloch wyrwał się z niej, słaby i złamany. – Aaron, o Boże—
– Venus? – Mój głos się załamał, wydając dźwięk, o którym nie wiedziałem, że potrafię z siebie wydobyć. Moja dłoń zacisnęła się na telefonie tak mocno, że knykcie zbielały. – O mój Boże, Venu






