VENUS
Las pochłaniał każdy dźwięk oprócz jego kroków i mojego szlochu.
Dłoń Geralda zaciskała się jak imadło na moim nadgarstku, szarpiąc mnie do przodu tak mocno, że moje ramię krzyczało z bólu. Nogi plątały mi się, próbując dotrzymać mu kroku, wlokąc się przez poszycie lasu, a każdy ostry kamień i cierń rozcinał moją nagą skórę. Mój oddech wyrywał się w rzęrzących spazmach, w połowie przez sp






