VENUS
Pierwszą rzeczą, jaką poczułam, był ciężar. Nie ten kojący – ten przygniatający, duszący, który ciągnął mnie prosto z powrotem w ciemność.
Skrzynia. Naciskająca na mnie ziemia. Dźwięk mojego własnego rzężącego oddechu odbijającego się od drewnianych ścian. Błaganie Geralda gdzieś na górze, obiecującego, że wcale nie chce tego robić, ale jeśli on nie może mnie mieć, to nikt inny nie będzie.






