VENUS
Minęły tygodnie od tamtego pierwszego spotkania z Coltonem. Tygodnie od kiedy zdjęcie rozczochranej małej dziewczynki roztrzaskało coś we mnie na kawałki. Wciąż byłam poraniona, wciąż niestabilna, ale już nie byłam w rozsypce. Kawałki trzymały się razem. Chwiejnie, nierówno, ale się trzymały.
Życie nabrało dziwnego rytmu. Aaron nadal nie pozwalał mi oddalić się na krok bez przynajmniej dwó






