VENUS
Zdjęcie rozmyło się, gdy łzy zapiekły mnie w oczy. Ta mała dziewczynka – ze splątanymi włosami, ściskająca misia – to byłam ja. Nie pamiętałam jej. Ani jej śmiechu, ani jej misia, ani nawet tego, jak jej małe dłonie wyglądały zaciśnięte na tej zabawce.
Ale patrzenie na nią nie przypominało też patrzenia na nieznajomego.
Czułam się, jakbym patrzyła na ducha, którego przez cały czas nosiła






