VENUS
Zapach chleba z rozmarynem i świeżo parzonej kawy wyrwał mnie ze snu szybciej niż promienie słoneczne. Przez chwilę – w tym rozmyciu między snem a jawą – myślałam, że wróciłam do chaty Geralda. Wtedy ciężar ramienia opasującego moją talię, ciężki i pewny, przypomniał mi: nie było mnie tam. Byłam w łóżku Aarona.
Jego łóżku.
Wspomnienie wczorajszej nocy spłynęło na mnie we fragmentach. Moje






