VENUS
Wylądowaliśmy w sypialni Aarona. Było cicho, zbyt cicho jak na ciężar tego, co znajdowało się między nami. Ściany były tak samo mroczne i władcze jak sam mężczyzna, grafitowa farba pochłaniała światło, zostawiając jedynie cienie. Byłam zwinięta w kłębek obok niego na jego łóżku, a jego ramię ciasno mnie opłatało. Jego dłoń leniwie przeczesywała moje włosy, jakby sama ta czynność trzymała go






