VENUS
Uścisk Aarona na moim nadgarstku był nieustępliwy. Nie bolesny – nigdy bolesny – ale twardy, niczym żelazo wykute w jednym tylko celu: by utrzymać mnie przy nim. Jego oczy były dzikie, niespokojne, jak u uwięzionego zwierzęcia, które musi wybierać między wyłamaniem prętów klatki a rozerwaniem samego siebie na strzępy.
– Chcesz prawdy? – Jego głos był cichy, szorstki, jak żwir wleczony po s






