VENUS
Miasto wydawało się chłodniejsze, niż powinno być o poranku. Może to wcale nie była kwestia powietrza, lecz poczucia winy zajmującego miejsce pasażera w mojej piersi. Zanim Colton zaparkował pod domem, byłam już napięta jak struna, szykując się na bitwę, która wcale nie miała się odbyć z Marthą, lecz z Aaronem, gdyby kiedykolwiek się o tym dowiedział.
Strażnicy byli pierwszym murem.
St






