VENUS
Smród uderzył mnie szybciej niż sam widok.
Miedź. Stare monety. Ostry, metaliczny, duszący zapach.
Gardło mi się ścisnęło, a żółć już drapała mnie w przełyku, podchodząc do góry.
Dłonie Coltona wciąż spoczywały na moich ramionach, ale wyrwałam się z nich, zdesperowana i oszalała. Nie poruszył się wystarczająco szybko, nie zasłonił mi widoku dość dobrze, a moje spojrzenie prześlizgnęł






