VENUS
Echa oklasków wciąż wibrowały w sali konferencyjnej, gdy Aarona porwała fala udziałowców. Wyciągały się do niego dłonie, głosy nakładały się na siebie, a gratulacje sypały się niczym powódź, którą znosił z tym samym opanowaniem, jakim władał na wojnie. Wciskano mu dokumenty, mruczano pytania, szeptano obietnice.
Z początku trzymałam się blisko jego boku, ale jego świat nagle zaroił się o






