VENUS
Cisza, która nastąpiła po słowach Aarona, wcale nie była ciszą.
Była dusząca. Iskrząca. Tego rodzaju cisza, która zapada tuż przed wystrzałem z pistoletu. Wszyscy w sali konferencyjnej o tym wiedzieli. Czuli to. Ich spojrzenia przeskakiwały między pobladłą twarzą Caroline, trzęsącymi się pięściami Doriana, a spokojnym, drapieżnym bezruchem Aarona.
I wtedy się poruszył.
Nie głośno. Nie d






