VENUS
Szpital pachniał środkami dezynfekcyjnymi i ciszą. Zbyt czysto. Zbyt pod kontrolą. Serce waliło mi w piersi, gdy dłoń Aarona zacisnęła się na mojej – mocna i nieustępliwa. Siedzieliśmy w poczekalni, a jarzeniówki malowały wszystko w zbyt ostrych barwach, dopóki pielęgniarka nie wyczytała mojego nazwiska.
Aaron wstał razem ze mną, a jego ramiona były wyprostowane, jakby szedł do walki.






