VENUS
Pierwsze tygodnie zlały się w rytm, którego się nie spodziewałam. Nie był to spokój – w moim życiu nigdy nie było spokojnie – ale była to stabilizacja na swój własny, szorstki sposób. Aaron był nieustępliwy. Chuchał na mnie i dmuchał w sposób, który sprawiał, że miałam ochotę jednocześnie go udusić i całkowicie się w nim rozpłynąć. Codziennie rano, zanim jeszcze zdążyłam się obudzić, kładł






