VENUS
W słuchawce na chwilę zapadła grobowa cisza, a potem:
– Witaj ponownie, moja najdroższa Venus.
Klatka piersiowa mi się zacisnęła. Ten głos był gładki, jak miód wylany na szkło, ostre pod spodem. Gerald.
Moje palce zacisnęły się na telefonie. – Czego chcesz?
Z głośnika dobiegł cichy chichot, przez który krew ścięła mi się w żyłach. – Od razu do rzeczy. Brzmisz zupełnie jak on, kiedy






