ROSEMARY
Dwie noce. Tyle wystarczyło, by wszystko legło w gruzach.
Dwie noce temu życie wciąż było znośne. Popękane, owszem. Zagmatwane, jak zawsze. Ale trzymaliśmy się razem, wciąż żywiąc iluzję, że najgorsze już za nami. A teraz…? Teraz obserwowałam, jak wszystko przeradza się w chaos, stojąc w szpitalu, w którym zbyt wielu ludzi, których kochałam, toczyło bitwy ze swoimi ciałami, ze swoimi






